Lewis Hamilton niespodziewanie zdobył pole position do jutrzejszego sprintu w Chinach!
Kwalifikacje do sprintu przebiegają w nieco innym trybie niż klasyczna czasówka. Po pierwsze, kierowcy przez dwie pierwsze części kwalifikacji swoje okrążenia muszą ustanawiać korzystając z mieszanki pośredniej. Mają oni także mniej czasu względem zwykłej sesji kwalifikacyjnej, lecz tutaj również maleje on z każdą kolejną częścią.
Zdecydowanie najgorszą postacią kwalifikacji był Liam Lawson. Nowozelandczyk na Grand Prix Chin otrzymał nowe przednie skrzydło, a więc takie z jakiego korzystał już Max Verstappen, lecz kolegów z zespołu dalej dzieliła różnica konfiguracyjna, ponieważ Holender korzystał z poprawionego tylnego skrzydła. Nie tłumaczy to jednak tragicznego wyniku drugiego zawodnika Red Bulla, który do sprintu wyruszy z ostatniego pola. Ciężko zrozumieć, dlaczego Lawson ma tak duże problemy z przejechaniem dobrego okrążenia za kierownicą RB21. Można mówić wiele negatywnych rzeczy o prowadzeniu bolidu Red Bulla, jednak nie powinno to całkowicie tłumaczyć kompletnej zapaści drugiego kierowcy stajni z Milton Keynes. Christian Horner nie pozbył się źle jeżdżącego Sergio Pereza, aby jego następca osiągał jeszcze gorsze wyniki na starcie sezonu.
Razem z Lawsonem z SQ1 odpadli Nico Hulkenberg, Esteban Ocon, Pierre Gasly oraz Jack Doohan.
Do drugiego segmentu kwalifikacji ponownie wszedł Gabriel Bortoleto, a także Isack Hadjar. Mocno względem ubiegłego weekendu poprawił się także Oliver Bearman, który zajął 12. pozycję przeskakując Carlosa Sainza. Hiszpan nie zdołał dostać się do SQ3, gdzie z kolei znalazł się jego kolega zespołowy. Z kwalifikacjami na tym etapie odpadł drugi z kibiców Realu Madryt, a więc Fernando Alonso. Niemniej należy pochwalić Astona Martina za znaczącą poprawę względem testów przed sezonowych i oczekiwań, które po nich mogli sobie stawiać.
W ostatnim segmencie kwalifikacji do sprintu kierowcy mogli już używać mieszanki miękkiej. Zdecydowanie można pochwalić Lanca Strolla, dla którego 10. pole startowe to ponownie dobry wynik, a uwzględniając jego wysoką pozycję po Grand Prix Australii można uznać, że Kanadyjczyk zalicza naprawdę udany początek roku. Dwa kolejne miejsca zajęli Alex Albon i Yuki Tsunoda. Japończyk z pewnością przy każdej możliwej okazji będzie przypominać Hornerowi, że ponownie w gorszym bolidzie pokonał on Liama Lawsona. 7. pole startowe wywalczył Kimi Antonelli, który ostatnio bardzo chwalił sobie współpracę ze swoim inżynierem wyścigowym – Peterem Bonningtonem. Rozczarowaniem kwalifikacji może być także Lando Norris; Brytyjczyk popełnił błąd podczas dohamowania do nawrotu kończącego okrążenie, zblokował koła i ostatecznie wywalczył jednie 6. miejsce. Następne dwie pozycje zajęli George Russell oraz Charles Leclerc, a czołową trójkę otwiera Oscar Piastri, który stracił jedynie 0.080 sekundy do pole position. Australijczyk stracił trochę czasu w drugim sektorze, co zaważyło na końcowym rezultacie. Jeszcze mniej do pierwszego pola startowego zabrakło Maxowi Verstappenowi; ten stracił tylko 0.018 sekundy do Lewisa Hamiltona. Holender wykonał świetną robotę wyciskając tyle tempa z bardzo trudnego bolidu RB21, czym jeszcze bardziej podkopał wygląd wyniku Lawsona.
Sensacyjnie pole position do sprintu w Szanghaju zdobył Lewis Hamilton, czym niesamowicie ucieszył cały garaż Ferrari. Jest to dla niego pierwszy znaczący dobry rezultat w czerwonych barwach. Taki wynik może bardzo dobrze zadziałać w sferze mentalnej dla całego zespołu, szczególnie w obliczu klęski poniesionej w Australii. Ciężko stwierdzić czy SF-25 będzie mieć szansę walki o zwycięstwo w tempie wyścigowym, jednak nie można tego całkowicie wykluczyć. Co ciekawe, Hamilton swoim czasem, a więc 1:30:849, ustanowił nowy rekord toru w Szanghaju, pobijającym w tej statystyce Sebastiana Vettela z 2018 roku. Brytyjczyk nie krył swojej radości:
– To było mega! Jestem naprawdę zadowolony z wyniku. Wiedzieliśmy, że samochód ma więcej do zaoferowania po Australii, a tutaj ożył od pierwszego okrążenia. Zespół wykonał świetną robotę od Melbourne. Pole position w wyścigu sprinterskim to świetne miejsce, ale wciąż jest praca do wykonania. Jeszcze nie odbyłem porządnego wyścigu na sucho, więc jutro będzie prawdziwy test. Pozostałe zespoły będą szybkie, ale my walczymy i będziemy naciskać.
Sobotni sprint rozpocznie się o 04:00 polskiego czasu, ale z tak świetnymi kierowcami każda godzina na Formułę 1 jest dobra. Następnie o 08:00 ruszą kwalifikacje do wyścigu głównego, który rozpocznie się o tej samej godzinie w niedzielę.
Zdjęcie: Ferrari