F1: Lewis Hamilton o ważnej dla niego przerwie wakacyjnej i nadchodzących wyścigach

Pierwszy rok współpracy Lewisa Hamiltona z Ferrari jak dotąd okazuje się być bardzo wymagający. Zespół z Maranello zbudował dużo słabszą konstrukcję niż w ubiegłym sezonie, a Brytyjczyk ma spore kłopoty, aby znaleźć komfort w bolidzie.

Podczas Grand Prix Węgier Hamilton zaskoczył wypowiedzią, w której nazwał siebie „bezużytecznym” w kontekście pracy z zespołem i za kierownicą bolidu. Weekend na Węgrzech to pierwsza runda wyścigowa w tym sezonie, w której Hamilton nie zdobył punktów. Szczęśliwie dla Brytyjczyka, był to ostatni wyścig przed długą przerwą wakacyjną, o której przebieg i znaczenie został zapytany.

Został poproszony, aby wyjaśnił jeszcze raz, dlaczego nazwał siebie bezużytecznym na Węgrzech.

Po pierwsze, w gorącym momencie to może się przytrafić każdemu. Oczywiście, że tak naprawdę nie czuję tego, co powiedziałem.

– Właśnie byłem z rodziną – z siostrzenicą i siostrzeńcem, z Roscoe, i było wspaniale. Cieszyłem się, że mogłem się oderwać i odciąć, a potem postawić się do pionu. Zawsze tak robiłem. Dużo medytacji, odkrywanie wdzięczności w każdym dniu i po prostu ponowne dostrojenie się do swoich podstawowych przekonań. Zawsze były obecne i będę z nich korzystać w przyszłości.

Kluczowe dla zakończenia ery efektu przypowierzchniowego będzie ostatnich 10 wyścigów tegorocznych mistrzostw świata. Brytyjczyk zajmuje obecnie 6. miejsce z dużą przewagą nad Kimim Antonellim. Jednak głównym priorytetem dla Hamiltona będzie, aby chociaż raz stanąć na podium i zdjąć z siebie część ciężaru presji.

Myślę, że teraz chodzi po prostu o uspokojenie pewnych spraw i skupienie się na powrocie do czerpania przyjemności z pracy. Uwielbiam ten sport, zawsze go kochałem. Dlatego się w niego wciągnąłem i zamierzam wyciszyć cały ten hałas i po prostu wrócić. To dla nas wspaniały moment na nowy start.

Hamilton zdradził także, na co najbardziej czeka spośród pozostałych wyścigów. Jak nietrudno było się domyślić, wskazał na wyścig na Monzy, gdzie energia wnoszona przez kibiców Ferrari jest zawsze niepowtarzalna.

W drugiej połowie sezonu nie mogę się doczekać, żeby zobaczyć tifosich w przyszłym tygodniu. To jest to, na co chyba najbardziej czekam, a potem będę po prostu coraz lepiej radził sobie z zespołem.

– Wszyscy ciężko pracują w fabryce. Jako sportowiec stawiam sobie bardzo wysokie wymagania i wiem, że zespół również.

Ferrari w tym sezonie ma duży problem z odpowiednio szybką adaptacją i zrozumieniem nowych części. Poprawki w zakresie tylnego zawieszenia całkowicie zaskoczyły Hamiltona podczas ostatnich dwóch weekendów wyścigowych. Wydaje się, że mniejsze problemy ma z tym Charles Leclerc, lecz po jego stronie garażu często występują inne kłopoty, takie jak zbyt duże tarcie deski pod podłogą.

Hamilton dodaje jednak otuchy pracownikom zespołu, wierząc, że prędzej czy później wyniki zaczną się zgadzać z ilością wkładanej pracy. Brytyjczyk już wielokrotnie mówił, jak bardzo wierzy i ufa swojemu zespołowi.

Trudno jest znieść ogrom pracy, którą włożyliśmy, kiedy nie osiągamy rezultatów, na które pracowaliśmy i na które prawdopodobnie zasługujemy. Ale to część procesu i wierzę, że nam się uda. Robimy postępy, więc musimy po prostu nie przestawać.

– Przerwa nadeszła w idealnym momencie. To wystarczyło, żebym się zregenerował i wchodzimy w drugą połowę sezonu, która będzie trudna, ale mam wsparcie całego zespołu i jestem pewien, że w drugiej połowie sezonu zrobimy postępy. Muszę być pozytywnie nastawiony i nie tracić głowy.

Fot: Ferrari

Pozostałe artykuły Wheelspin.news