Stało się, Red Bull już po dwóch rundach sezonu 2025 Formuły 1 zdecydował się na zmianę składu kierowców. Ze swoim miejscem pożegnał się Liam Lawson, którego zastąpi Yuki Tsunoda.
Wieści o możliwej zamianie kierowców wewnątrz rodziny Red Bulla przybrały na intensywności po kompletnie nieudanym dla Lawsona Grand Prix Chin, gdzie dwa razy zakwalifikował się na ostatnim miejscu i nie zdobył punktów. Dużo lepiej od niego radził sobie Yuki Tsunoda, który do dyspozycji miał teoretycznie gorszy bolid. Tutaj jednak sprawa robi się nieco trudniejsza, ponieważ tak naprawdę bardzo ciężko ocenić czy fatalna forma Lawsona wynikała z jego błędów indywidualnych, czy też charakterystyki RB21. Od początku sezonu wszyscy z Red Bulla narzekają na sposób prowadzenia tegorocznej maszyny i dopiero kierowca pokroju Maxa Verstappena może coś z nim zrobić. Według wieści z padoku taki problem nie występuje w bolidzie VCARB 02, gdzie Isack Hadjar oraz Tsunoda dobrze rozpoczęli obecny sezon. Warto dodać, że jeszcze rok temu Lawson potrafił pokonać Japończyka, jadąc tym samym samochodem, więc dlaczego nagle miałby on aż tak mocno podupaść na formie.
– Jesteśmy niesamowicie dumni, że Yuki zasłużył na swój awans do Red Bulla! Jego postępy w zeszłym roku, a ostatnio od samego początku 2025 roku, były niczym innym, jak sensacją. Osobiście i grupowo, to był ogromny przywilej być świadkiem tych postępów dla nas wszystkich w Faenzy i Milton Keynes. Energia i pozytywne nastawienie Yukiego rozświetliły każdy zakątek naszych fabryk i garażu i zawsze będzie częścią Racing Bulls! Życzymy mu wszelkich sukcesów, na jakie zasługuje w rodzinie Red Bulla – przekazał Laurent Mekies, szef ekipy RB.

Przed Tsunodą teraz niezwykle trudne zadanie, aby znaleźć sposób na opanowanie nieprzewidywalnego RB21 i w końcu przełamać klątwę drugiego fotela Red Bulla. Ekipa z Milton Keynes ma na tym polu problemy od 2019, kiedy to z zespołu odszedł Daniel Ricciardo, a jego następcą został mało doświadczony Pierre Gasly. Francuz nie spełniał oczekiwać i już w połowie sezonu 2019 zamieniono go na Alexa Albona. Mamy zatem obecnie do czynienia z niemal identyczną sytuacją, tylko że dziś nastąpiło to już po zaledwie dwóch rundach. Tsunoda musi uważać, aby nie podzielić losów Taja, dla którego przygoda w Red Bullu nie minęła usłana różami ani sukcesami.
Sam Japończyk po ubiegłorocznych przejazdach posezonowych bolidem RB20 mówił, że charakterystyka maszyny odpowiada jego stylowi jazdy. Jako iż tegoroczny samochód dzieli wiele wspólnych cech razem ze swoim poprzednikiem, to jego prowadzenie nie będzie sprawiać problemu Yukiemu.
– Trudno było patrzeć, jak Liam zmaga się z RB21 w pierwszych dwóch wyścigach, dlatego wspólnie podjęliśmy decyzję o szybkiej zmianie. Rozpoczęliśmy sezon 2025 z dwoma ambicjami: utrzymaniem tytułu mistrza świata kierowców i odzyskaniem tytułu konstruktorów, a to jest czysto sportowa decyzja.
– Zdajemy sobie sprawę, że jest wiele pracy do wykonania z RB21, a doświadczenie Yukiego okaże się bardzo przydatne w rozwoju obecnego samochodu. Witamy go w zespole i nie możemy się doczekać, aby zobaczyć go za kierownicą RB21.
– Mamy obowiązek ochrony i rozwoju Liama, a wspólnie widzimy, że po tak trudnym początku ma sens działać szybko, aby Liam mógł zdobyć doświadczenie, kontynuując swoją karierę w F1 w Racing Bulls, środowisku i zespole, które zna bardzo dobrze – powiedział Christian Horner w ogłoszeniu zamiany swoich kierowców.
Lawson nie pozostaje zatem kompletnie na lodzie, ponieważ powróci do ekipy RB, gdzie występował już w 2023 i 2024 roku. Tam zasiądzie za kierownicą obok debiutującego Isacka Hadjara, który jak dotąd pokazał dobrą prędkość, a weekendem w Chinach udowodnił, że tragiczny start kariery w Australii nie wpłynął na niego negatywnie. Ciężko napisać coś dobrego na temat sezonu 2025 w wykonaniu Lawsona; uczciwie należy przyznać, że nie dał on niestety żadnego argumentu za tym, aby mógł zostać w głównej ekipie Red Bulla. Z pewnością można go chwalić za dwa poprzednie lata, jednak nie przejechał on jeszcze żadnego pełnego sezonu Formuły 1 i taki awans do czołowego zespołu mógł być za szybki. Teraz musi pokazać siłę mentalną, aby przekuć porażkę w przyszły sukces.
– Wszyscy w VCARB nie mogą się doczekać ciężkiej pracy z Liamem, aby zapewnić mu jak najlepsze warunki, w których będzie mógł zabłysnąć w naszym samochodzie i wyrazić talent, który wszyscy wiemy, że ma. W zeszłym roku wpasował się tak dobrze, że nie możemy się doczekać, aby rzucić sobie wyzwanie i rozwijać się jako zespół. Ponieważ Isack zaczął już z nami mocno, wiemy, że mamy młody i silny skład – podsumował Laurent Mekies.

Pierwszy wyścig z nową konfiguracją kierowców odbędzie się w przyszły weekend na torze Suzuka, a więc debiut Tsunody w czołowej ekipie wypada akurat na domowe Grand Prix Japonii.
Zdjęcia: Red Bull Content Pool