Nie od dziś wiadomo, że na juniora i debiutanta w Formule 1 spada ogromna presja. Potrzeba jak najszybszego pokazania się z dobrej strony szczególnie potrzebna jest w rodzinie Red Bulla, gdzie nad całym projektem akademii czuwa doświadczony i niespecjalnie dyplomatyczny doktor Helmut Marko. Tym bardziej trudna jest sytuacja, kiedy krytykuje cię osoba, która jako pierwsza powinna okazać tobie wsparcie, a to niestety spotkało Isacka Hadjara. Szczęśliwie młody Francuz znalazł oparcie w dosyć niespodziewanej postaci, a Grand Prix Australii napisało piękną historię.
Wszystko zaczęło się na okrążeniu formującym do bardzo deszczowego Grand Prix Australii, kiedy to debiutant i kierowca zespołu Visa Cash App Racing Bulls – Isack Hadjar – po wyjściu z drugiego zakrętu wpadł w poślizg, który poskutkował uderzeniem w ścianę i połamanym zawieszeniem. Oznaczało to konieczność wycofania się jeszcze przed startem wyścigu dla debiutanta, co musi być niezwykle przykrym doświadczeniem. Cała sytuacja mocno przybiła Francuza, który jednak starał się powstrzymywać emocje.
Już kiedy Hadjar wracał do swojego garażu przechodząc przez padok podszedł do niego Anthony Hamilton, ojciec Lewisa. Brytyjczyk przytulił młodego kierowcę i udzielił mu ogromnego wsparcia.
– Kiedy tylko zobaczyłem co się stało Isackowi moje serce się załamało i mu współczułem. To było bardzo smutne, ponieważ wiem jak trudne jest, kiedy dzieciaki od 8 roku życia marzą o zostaniu kierowcą Formuły 1. […] Po prostu chciałem go przytulić. Współczułem mu jak ojciec. […] Myślę, że jest świetnym kierowcą. Jest w nim dużo więcej niż zobaczyliśmy w ten weekend.
Warto dodać, że Isack prywatnie jest wielkim fanem Lewisa Hamiltona, o czym wielokrotnie opowiadał, dlatego taki gest Anthonego Hamiltona z pewnością znaczy niesamowicie wiele dla debiutanta.

Niestety nie każdy podchodzi w podobny sposób do bardzo przykrej sytuacji dla tak młodej osoby. Najważniejsza postać akademii Red Bulla, a więc Helmut Marko w rozmowie z ORF powiedział, że Hadjar „zrobił widowisko pełne łez” oraz „było to nieco żenujące”.
Oczywiście zrozumiałe jest, że debiut Hadjara był bardzo rozczarowujący i wynikał on z prostego błędu kierowcy, jednak czy naprawdę koniecznym jest nazywać takie wydarzenie żenującym w rozmowie z dziennikarzami?
Sam Hadjar po wyścigu przyznał się do błędu i wziął całą sprawę na siebie:
– Dziś czuję się zawstydzony i mogę tylko wyciągnąć wnioski ze swojego błędu i przeprosić zespół. Na torze panowały trudne warunki, a podczas okrążeń instalacyjnych czułem bardzo słabą przyczepność oraz brak pewności siebie. Podczas okrążenia formującego starałem się przygotować opony tak bardzo, jak mogłem, ale niestety obróciłem się i samochód był nie do uratowania; czułem się jak pasażer, zanim uderzyłem w ścianę. Teraz patrzę w przyszłość, aby być gotowym na wyścig w Chinach w przyszłym tygodniu.
Przykra historia debiutu Francuza pokazuje brutalny świat Formuły 1, gdzie każdy błąd zostaje przez kogoś wytknięty i kluczem do sukcesu jest umiejętność wyciągania wniosków oraz dalsza walka. Pokazuje to także jak niewiele potrzeba, aby wesprzeć drugą osobę, a także ile znaczy być po prostu dobrym człowiekiem.
Zdjęcia: Red Bull Content Pool