Leclerc najszybszy po dwóch treningach Formuły 1 w Australii

Formuła 1 zaliczyła już swój pełen powrót do życia wyścigowego i gry o dużą stawkę. Za nami dwa z trzech treningów do Grand Prix Australii, które zapowiada się świetnie.

Piątek najszybszy ukończył Charles Leclerc, wykręcając czas 1:16:439 podczas drugiego treningu, a za nim uplasował się duet kierowców McLarena w kolejności Piastri i Norris. Coraz pewniej za kierownicą swojego nowego bolidu wygląda Lewis Hamilton, który z każdym przejazdem zbierał informację o maszynie. Jak sam powiedział:

Szczerze mówiąc, samochód wydawał się zupełnie inny od tego, co kiedykolwiek doświadczyłem przyjeżdżając na ten tor, więc zajęło mi trochę czasu, żeby się oswoić w FP1. FP2 był trochę lepszy, ale dopiero się rozkręcam. Powoli się rozkręcamy i stajemy się odrobinę szybsi, a samochód nie jest zły. Wymaga on innego sposobu jazdy, więc dostosowuję swój styl jazdy kawałek po kawałku, ale czerpię przyjemność z jazdy.

Słabo jak na razie wypada Red Bull, który zdecydowanie ma dalej te same problemy co rok temu, a więc ogromne trudności w prowadzeniu w wolniejszych zakrętach. Max Verstappen drugi trening ukończył 7. pokonując stosunkowo niewiele okrążeń.

Max Verstappen za kierownicą RB21

Gorzej sprawa ma się z partnerem zespołowym Holendra. Liam Lawson zajął dopiero 17. miejsce tracąc aż 0.6 sekundy do Verstappena, co w obecnej Formule 1 stanowi bardzo dużą wartość, wystarczy tylko spojrzeć, że daje to pozycję o 10 stopni niższą. Co prawda następca Sergio Pereza jeździł ze starszym przednim skrzydłem, lecz jak sam przyznał na pytanie jak się czuje z RB21:

Komfortowo, ale po prostu za wolno. Mamy dużo do zrobienia przez noc.

W obronę nowego kierowcę Red Bulla wziął szef ekipy, Christian Horner:

Liam, to duży krok naprzód. Bycie kolegą z zespołu Maxa to prawdopodobnie najtrudniejsza praca w Formule 1, ale on ma predyspozycje psychiczne i siłę charakteru, aby sobie z tym poradzić. Nie był tu nigdy wcześniej, myślę, że jest jedynym kierowcą w stawce, który nie przejechał kilku okrążeń na tym torze. Ale odnajduje się i daje bardzo dobre informacje zwrotne, dobrze się aklimatyzuje. Zobaczymy w ciągu kilku następnych wyścigów.

Interesująco prezentują się wyliczenia związane z możliwym tempem wyścigowym poszczególnych ekip. Najszybszy zespół używający mieszanki C4 pośredniej na dłuższym przejeździe był McLaren. Oscar Piastri traci do Lando Norrisa około 0.16 sekundy na okrążeniu, a Leclerc blisko 0.22. Verstappen i Hamilton domykają czołową piątkę oscylując w granicy 0.3 sekundy straty na kółku. Mercedes również jest bardzo bliski tych wartości, jednak Russell oraz Antonelli używali dziś jedynie mieszanki twardej C3. Warto zwrócić uwagę na najniższe zużycie opon Ferrari. Prawdopodobnie wynika to z faktu, że ekipa z Maranello na ten weekend przywiozła tylne skrzydło z większym dociskiem aerodynamicznym od innych, co skutkuje mniejszą degradację ogumienia.

Za zabraniem ze sobą takiego elementu stoi jednak coś innego niż tylko chęć zadbania o opony. Prognozy pogody przewidują deszczowy niedzielny wyścig, a tam zdecydowanie przyda się więcej docisku. Z tego też powodu wszelkie dane zebrane podczas treningów dotyczące dłuższych przejazdów na suchej nawierzchni może nie mieć znaczenia. Nie wiemy jeszcze jak poszczególne bolidy zachowają się podczas deszczu.

Carlos Sainz w bolidzie Williamsa

Spośród środka stawki najszybszy wydaje się… Williams! Bolid stajni z Grove już na testach przedsezonowych wyglądał dobrze, a Australia jak na razie tylko to potwierdza. Symulacyjne tempo wyścigowe Carlosa Sainza było dużo szybsze od innych zespołów środka stawki i tylko o 0.1 sekundy wolniejsze od Lewisa Hamiltona. Blisko punktów może zakręcić się jeszcze Alpine i ewentualnie Racing Bulls. Bez rewelacji wypadł Aston Martin, lecz ich też nie można jeszcze skreślić. Rozczarowujące są dotychczasowe wyniki Haasa, który dwa razy ukończył trening będąc najwolniejszą ekipą. Na domiar złego Oliver Bearman poważnie rozbił swój bolid, przez co nie mógł wziąć udziału w drugiej godzinie treningu.

Nie można jeszcze zapomnieć o seriach towarzyszących F1. Dobrze swoją przygodę z Formułą 3 zaczął Roman Biliński. Polak zajął 10. miejsce w kwalifikacjach, co da mu 3. pole startowe do sprintu. Jest to zdecydowanie lepszy start od ubiegłorocznego Kacpra Sztuki, co daje duże nadzieje na resztę roku.

Zdjęcia: Ferrari, Red Bull, Williams

Pozostałe artykuły Wheelspin.news